5 sierpnia 2017 #Piaskiemwraka Iron Man 2017 - The final countdown...
Jestem bliżej niż dalej, a raczej już bardzo blisko, bo piszę ten post w sobotę, tuż po odebraniu pakietu. Stracha mam niesamowitego, a raczej stresa, ale tego pozytywnego, dopingującego i mobilizującego do działania. Genialnie czuję się z tym uczuciem. W Gdyni wszystko już gotowe i jeśli ktoś nie ma świadomości jaka to skala przygotować, to na zdjęciach widać jedynie część niesamowitej pracy jaka zostaje wkładana corocznie w tą imprezę. Przygotowanie trybun i mety na mecie, strefa zmian, strefa expo, konstrukcja na wyjściu z wody, logistyka na trasach, to niesamowite przedsięwzięcia, z których zdają sobie sprawę tylko Ci, którzy kiedyś byli zaangażowani w taką organizację. Przez ostatni miesiąc poświęciłem sporo czasu na treningi i choć zawsze można powiedzieć, że pewne rzeczy mogłem zrobić lepiej, to już nie ma co o tym myśleć, bo nic to nie da, a tym bardziej niczego się nie nadrobi. Jak sobie pomyślę, że dwa lata temu pobiegłem swój pierwszy bieg na 10...