Posty

Wyświetlam posty z etykietą #Jastarnia

5 stycznia 2014 #piaskiemwraka - Najdłużej....

Obraz
#Piaskiemwraka - dzień pełen wrażeń i noc przespana przy akompaniamencie cudzej tragedii... Gdy się obudziłem, odkryłem przyczynę hałasów jakie dobiegały do namiotu z niewielkiej odległości. Kilka metrów dalej leżało truchło łabędzia, zaatakowanego zapewne przez lisa, albo inne cwane zwierzę. Silny wiatr, wrzaski zwierząt - idealne warunki do regeneracji. Za to widok nad ranem rekompensuje wszystko... Większość sprzętu, który niosłem na sobie i w który byłem przyodziany to sprawka sklepów Tuttu, właścicieli marki Fjord Nansen. Wiem, że tu sporo tego product placement'u , ale bez nich cała ta akcja nie poszłaby tak sprawnie. Marsz, warunki pogodowe, odległości i zdanie na siebie, wymagają naprawdę dobrego i przy tym lekkiego wyposażenia. Gdyby się nie sprawdziło, po prostu bym nic nie pisał i jedynie podziękował. Ale ten sprzęt naprawdę się sprawdza i nigdy mnie w trakcie marszu nie zwiódł. Co więcej, Fjord Nansen to Polska marka, choć brzmi egzotycznie i tym bardziej cieszę...

4 stycznia 2014 #piaskiemwraka - W odwiedzinach u Pradziadka...

Obraz
#Piaskiemwraka - dzień nastał radosny.... Słońce i wiatr - radosny duet. Na tyle radosny, że rano po opróżnieniu namiotu, ten stwierdził, że w dalszą drogę być może wybierze się sam. Kosztowało mnie to ze 150 metrów sprintu po plaży. Tym razem bez plecaka całe szczęście, za to z szybkim kursem obsługi latawca. Walczyłem kilkanaście minut by go w końcu okiełznać.  Zgodnie z ustaleniami wychodzimy wszyscy o 9.00, bo na granicy Helu czeka na nas Sekretarz Miasta - Marek, który będzie mi towarzyszył do końca dnia. Niesamowity facet. Samorządowiec, tancerz, maratończyk i nie wiem kim tam nie jest jeszcze, bo energii ma za trzech, a dobę rozciągnął chyba do 40 godzin. Idziemy spokojnie, co raz omijając odcinki zalewane aż po wydmy falami. Do tego Marek ma ze sobą herbatę i coś na przekąskę. Trasa szybko mija, choć nie jest łatwo i buty co chwila zalewane są wodą. Na wysokości "Góry Szwedów" dzwoni Straż Graniczna by tradycyjnie sprawdzić, czy po nocy wszystko w porządku i kied...

3 stycznia 2014 #piaskiemwraka - Dzień niespodzianek...

Obraz
#Piaskiemwraka - myślałem, że nie wstanę. Przecież poprzedniego dnia nawet leżeć nie mogłem, tak mnie wszystko bolało. Ale myliłem się. Organizm to jednak cudowny twór. Dostał paliwa, płyny uzupełnione i jestem jak młody Bóg. Liśćmi kapusty zdjętymi z kolana nawet się lisy zaopiekowały i podeszły w nocy by spod tropika wyciągnąć przekąskę.  Noc nie należała też do najprzyjemniejszych, bo smagający namiotem wiatr zmuszał mnie do kilkukrotnego umacniania szpilek, które w piasku nie najlepiej się trzymają... Wstałem stosunkowo wcześnie i nie chcąc liczyć na łut szczęścia, że poranne szkwały oszczędzą mój domek, zebrałem się i poszedłem. Tym bardziej, że zbliżałem się do cywilizacji i liczyłem na jakiś posiłek po drodze. Po tych dwóch dniach odludzia byłaby to miła odskocznia. Miało być jednak inaczej i to jakże przyjemnie.  Do Jastrzębiej doszedłem dosyć szybko, bo to w sumie kilka kilometrów. Tutaj pierwszy deszcz zmienił warunki pogodowe. Wszedłem do centrum po zakupy,...