Posty

Wyświetlam posty z etykietą #ironman

11 sierpnia 2019 #Piaskiemwraka - Chcesz Boga rozśmieszyć, powiedz mu o swoich planach...

Obraz
To jest niestety święta prawda i mnie też dotknęła... Ale od początku.  Iron man Gdynia 70.3 to już od lat mój start "A", choć pierwszy start tutaj, to po prostu było wyzwanie ukończenia. Teraz, gdy nadal jestem #janusztriathlonu wyzwaniem jest zejście poniżej 5 godzin. Tak naprawdę podporządkowałem pod to całe swoje przygotowania i plan był tak skonstruowany, by na te zawody osiągnąć maksimum. Moje maksimum doprecyzujmy...  Wiedziałem, że wynik jest w moim zasięgu, bo czas z Elbląga (2:34), a wcześniej z Bydgoszczy (2:27) dawał nadzieję. Z drugiej strony wiedziałem, że w Elblągu nie pobiegł bym drugiej dyszki w podobnym tempie co pierwsza, szczególnie, jeśli miałbym w nogach dwa razy więcej roweru. Dlatego miałem się na baczności. Zresztą zawsze mam duży respekt do zawodów.  Ale tym razem zachowałem się jednak jak dzieciak i sam doprowadziłem do tego co się wydarzyło podczas startu.  Dzień wcześniej w Gdyni jest start na dystansie sprint. Drugi też rok z...

5 sierpnia 2018 #Piaskiemwraka - Mój święty Graal - Gdynia Ironman 70.3

Obraz
No i niby co ma piernik do wiatraka? Dla mnie ma. Trzy lata temu nawet nie myślałem o triathlonie, bo nie wierzyłem, że będę w stanie biec na nartach, a później celnie strzelać... Gdy na Skwerze Kościuszki stawiali wielkie, czerwone M z kropką odliczające czas do startu Iron Man Gdynia, nawet nie wiedziałem co ono oznacza. Zostałem wtedy spytany przez znajomych, czy się wybieram, ale jedyne co byłem w stanie odpowiedzieć to tyle, że nie jest to coś dla mnie, bo osoby tutaj startujące to harpagany i nawet nie śmiem się zapuszczać w te rejony.  Dwa lata temu pierwszy raz stanąłem na starcie tych w końcu nie tak długich zawodów. Wtedy, po ukończonych maratonach i biegach ultra, wydawało mi się to olbrzymim wyzwaniem. Popłynąć, przejechać na rowerze i na koniec jeszcze pobiec półmaraton. Owszem, wiedziałem, że dam radę, bo lata temu kończyłem w górach maratony MTB, przy trasach ze sporymi przewyższeniami, mających po kilkadziesiąt, a nawet ponad sto kilometrów. Ale przecież triath...

13 maja 2018 #Piaskiemwraka - Start na "Kresach"...

Obraz
Dobrze, że nie utrzymuję się z blogowania, bo umarłbym z głodu biorąc pod uwagę moją systematyczność we wpisach... Z drugiej strony, żadna ze mnie Chodakowska, albo inny Wąsik Alfonsik, co by mieć materiału na dwa wpisy dziennie.  Mamy zresztą inklinacje do wstawiania w sieci tego co nas wynosi na szczyty, pokazuje dobre momenty, sukcesy i nas w świetnych sytuacjach. Gdy coś nie idzie po myśli, raczej trafia do zakładek "zapomnieć i wyprzeć", by nie naruszać naszej próżności. Choć przecież porażki są częścią każdej drogi i nie ma co narzekać, jeśli idziemy pod górę, bo zawsze będzie ciężko, gdy staramy się dojść na szczyt, choćby to był tylko nasz szczyt. Dla mnie takim celem na ten rok, było zejście poniżej godziny trzydziestu w półmaratonie. Czas dla wielu śmiesznie wolny, ale dla kogoś kto jest "Januszem triathlonu i biegania" stanowi wyzwanie. Jakie i czy aby na pewno? Policzmy... Pobiec półmaraton w 1:30h, oznacza, że "dychę" trzeba zamknąć pon...