Posty

Wyświetlam posty z etykietą #zajac

12 maja 2019 #Piaskiemwraka - Bieganie dodaje skrzydeł...

Obraz
Dodaje i w realu i w przenośni. Jak dodaje w realu, nie muszę nikomu kto biega tłumaczyć, a kto nie biega i tak nie zrozumie...  Ale są takie zawody, gdzie dodaje również mentalnie. Bo jak inaczej się czuć, biegnąc po lotnisku. Gdynia takie zawody ma, bo #gdyniajestzajebista I nie mam tutaj na myśli wielkiej akcji SkyWayRun, bo to też super zawody, ale innej rangi.  Gdynia ma natomiast cykl biegów w ramach Grand Prix Gdynia, które są chyba największym tego typu cyklem w Polsce. Cztery razy do roku startuje Bieg Urodzinowy, Europejski, Świętojański i Listopadowy. Już nie raz je opisywałem, bo biegam na nich niemal "zawodowo" jak zając. Tym razem również biegłem w tej roli, ale za to miejsce było wyjątkowe.  Lotnisko Babie Doły, to teren w większości wojskowy, choć Gdynia uparła się i wybudowała tutaj Port Lotniczy Kosakowo, który docelowo ma uzupełniać (bo na konkurowanie szans nie ma) lotnisko w Gdańsku. Pomysł tyle kontrowersyjny, co na razie nierealny, bo ...

22 czerwca 2018 #Piaskiemwraka - Das hase...

Obraz
Biegaliście kiedyś nocą? W biegu ulicznym? Jeśli nie, to namawiam. Genialne uczucie i genialna atmosfera. Oczywiście nie wszędzie może być równie ekscytująco, ale Gdynia tworzy świetne imprezy, a w ramach Grand Prix biegów ulicznych, już od lat mamy w kalendarzu Świętojański Bieg nocny, startujący równo o północy. Świetna organizacja, dobre przygotowanie i nietuzinkowa trasa z tzw. "premią górską" powodują, iż jest to jeden z lepszych biegów ulicznych na jakie czekam rok w rok.  Mam świadomość, że jestem raczej subiektywny, bo po pierwsze gdynianin ze mnie z dziada pradziada, tutaj mieszkam i to miasto uwielbiam, a do tego niemal współtworzę ten cykl biegów, startując jako "zając", ale gdyby nie była to dobra impreza, na pewno ograniczyłbym te peany...  Tym razem, podobnie jak w poprzednich edycjach, prowadziłem grupę na 50', bo to dla mnie czas komfortowy i pozwala nie tylko biec, ale też czuć dobrze atmosferę, zagrzewać do walki, a przed samą linią mety...

18 lutego 2018 #Piaskiemwraka - Czas spłacać dług...

Obraz
Sport towarzyszy mi niemal całe życie, choć nie ukrywam, że obecnie jest chyba w najbardziej intensywnej formie. Nigdy nie miałem więcej niż 5 treningów tygodniowo, nawet gdy z zacięciem uprawiałem kolarstwo górskie. Obecnie ilość dochodzi do 11 w bardziej intensywnych tygodniach i otwarcie napiszę, że czasami mam nawet ochotę na więcej, choć rozsądek bierze górę, bo odpocząć też się należy... Jednak jest jeden element, który łączy te dwa etapy - na każdym z nich miałem szczęście spotkać w swoim życiu niesamowite osoby, dzięki którym mogłem się wiele nauczyć, które ciągnęły mnie na treningi, udzielały cennych rad, wskazówek i dzięki którym mogłem się rozwijać, coraz bardziej wciągać w sport i poprawiać wyniki. Tak było kilkanaście lat temu, gdy wiedzę czerpało się z forów i czasopism, tak było kilka przed marszem Piaskiem w raka, którego bez cennych rad i wiedzy pozyskanej od genialnych osób, nie zrobiłbym tak sprawnie.  No i w końcu nie byłoby biegania i triathlonu, gdyby n...