4 stycznia 2014 #piaskiemwraka - W odwiedzinach u Pradziadka...
#Piaskiemwraka - dzień nastał radosny.... Słońce i wiatr - radosny duet. Na tyle radosny, że rano po opróżnieniu namiotu, ten stwierdził, że w dalszą drogę być może wybierze się sam. Kosztowało mnie to ze 150 metrów sprintu po plaży. Tym razem bez plecaka całe szczęście, za to z szybkim kursem obsługi latawca. Walczyłem kilkanaście minut by go w końcu okiełznać. Zgodnie z ustaleniami wychodzimy wszyscy o 9.00, bo na granicy Helu czeka na nas Sekretarz Miasta - Marek, który będzie mi towarzyszył do końca dnia. Niesamowity facet. Samorządowiec, tancerz, maratończyk i nie wiem kim tam nie jest jeszcze, bo energii ma za trzech, a dobę rozciągnął chyba do 40 godzin. Idziemy spokojnie, co raz omijając odcinki zalewane aż po wydmy falami. Do tego Marek ma ze sobą herbatę i coś na przekąskę. Trasa szybko mija, choć nie jest łatwo i buty co chwila zalewane są wodą. Na wysokości "Góry Szwedów" dzwoni Straż Graniczna by tradycyjnie sprawdzić, czy po nocy wszystko w porządku i kied...