Posty

Wyświetlam posty z etykietą #radiogdańsk

7 stycznia 2015 #piaskiemwraka - dzień trzynasty

Obraz
To nasz przedostatni dzień wyprawy. Stwierdzenie "nasz" może się wydawać trochę na wyrost bo to Rafał pokonuje cały odcinek polskiego wybrzeża, śpi w namiocie na plaży, marznie (choć się do tego nie przyznaje), pokonuje przeszkody i przeciwności pogodowe.  Celowo jednak piszę "nasz" bo Rafał nie jest w tym sam. Stoi za nim mur ludzi, którzy w tym samym czasie śledzą każdy ruch, martwią się, dopingują i zaklinają pogodę. Ci wszyscy ludzie niedosypiają, organizują się, pomagają, a wszystko, żeby zimowe przejście wybrzeżem Bałtyku w namacalny sposób przełożyło się na spełnienie marzeń kilku wspaniałych dzieciaków... Czas na podsumowanie trzynastego dnia "naszej" wędrówki. Trasa dziś zróżnicowana i więcej w niej wody niż zazwyczaj, a to wszystko dzięki przeprawom przez Wisłę. Pierwsza przeprawa nietypowa, bo pod rzeką, budowanym tunelem pod martwą Wisłą. Później już bardziej tradycyjnie i po powierzchni wody. Dzięki życzliwości SAR  R...

6 stycznia 2015 #piaskiemwraka - Home, sweet home...

Obraz
#Piaskiemwraka - dwie noce tak blisko domu, a jednak na plaży. Psychice to nie pomaga... Do tego plaża w Mechelinkach nie należy do szerokich i rano okazało się, że fale miałem znów mniej więcej pół metra od namiotu. Ale za nim się o tym przekonałem wyrwał mnie ze środka Gajowy z Kubą Free, czyli pierwsi z ekipy gdyńskich ratowników WOPR. Wiedziałem, że będą  silnym składem, ale tylu osób się nie spodziewałem.  Szybkie złożenie namiotu, kilka zdjęć i ruszamy wspólnie do Gdyni. Przed nami jakieś 18 kilometrów i trzymamy tempo, by zdążyć na 11.30 o której to dziewczyny zorganizowały zbiórkę wszystkich chętnych do wspólnego marszu przez Trójmiejskie plaże.  Odcinek do Osady Rybackiej na Oksywiu jest jak się okazuje wyjątkowo niewdzięczny. Wąska plaża (a raczej jej brak), wychodzące w morze konary drzew, strome zbocza. To wszystko powoduje, że po pewnym czasie kolumna rozciąga się na kilkaset metrów. W okolice torpedowni na Babich Dołach dochodzimy już mocno przerz...