13 maja 2018 #Piaskiemwraka - Start na "Kresach"...
Dobrze, że nie utrzymuję się z blogowania, bo umarłbym z głodu biorąc pod uwagę moją systematyczność we wpisach... Z drugiej strony, żadna ze mnie Chodakowska, albo inny Wąsik Alfonsik, co by mieć materiału na dwa wpisy dziennie. Mamy zresztą inklinacje do wstawiania w sieci tego co nas wynosi na szczyty, pokazuje dobre momenty, sukcesy i nas w świetnych sytuacjach. Gdy coś nie idzie po myśli, raczej trafia do zakładek "zapomnieć i wyprzeć", by nie naruszać naszej próżności. Choć przecież porażki są częścią każdej drogi i nie ma co narzekać, jeśli idziemy pod górę, bo zawsze będzie ciężko, gdy staramy się dojść na szczyt, choćby to był tylko nasz szczyt. Dla mnie takim celem na ten rok, było zejście poniżej godziny trzydziestu w półmaratonie. Czas dla wielu śmiesznie wolny, ale dla kogoś kto jest "Januszem triathlonu i biegania" stanowi wyzwanie. Jakie i czy aby na pewno? Policzmy... Pobiec półmaraton w 1:30h, oznacza, że "dychę" trzeba zamknąć pon...