8 stycznia 2015 #piaskiemwraka - no i nadejszła wiekopomna chwila....
#Piaskiemwraka - jakoś dziwnie, że to naprawdę ostatni dzień. Niby ciężko, niby czasami zimno i się nie chce, ale człowiek jest się jednak w stanie uzależnić. Po spokojnej nocy, wczesny wymarsz i po ósmej jestem już w trasie. Na południe mam w planach dotarcie do Krynicy Morskiej, czyli pokonanie jakiś 21 km. Dochodzę punktualnie. Tutaj czeka już silna ekipa Urzędu Miasta, Stowarzyszenia Przyjaciół Krynicy oraz Pań z samorządu. A do tego super poczęstunek i posiłek ze świeżego dorsza. Niebo w gębie... A to kuter, który upolował mojego dorsza. Nieco się zasiedziałem w tym miłym towarzystwie, ale w końcu to ostatni dzień i dobrze mnie zregenerowało te 40 minut. Kolejne dwie godziny i pokonuję 12 km do Piasków. Zaczyna pewnie działać adrenalina i prócz dodatkowej siły nie czuję żadnego bólu w stopach, czy kolanach, który jednak towarzyszył mi przez ostanie dwa tygodnie. Czas zresztą szybko mija na obserwowaniu tropów zwierząt, które czasami chyba całymi stadami podchodz...