Posty

Wyświetlam posty z etykietą #liofilizaty

1 stycznia 2014 #piaskiemwraka - Nowym krokiem z Nowym Rokiem...

Obraz
#Piaskiemwraka - noc była ciekawa. Namiot rozbity z dala od wody, okazał się niebezpiecznie do niej przybliżyć, a raczej ona do niego. Okazało się nad ranem, że fale dochodziły na tyle blisko, iż najdłuższe sięgały raptem metra od niego. Do tego zerwał się na tyle silny wiatr, że wyrwał zewnętrzne szpilki, co sprawiało wrażenie, że zaraz cały odleci. Wolałem nie ryzykować i przed szóstą zadzwoniłem do ekipy w Patrolu, by przestawili samochód i zakryli mnie przed wiatrem.  Co prawda dużo dłużej nie leżałem (bo o zaśnięciu już nie było mowy), ale nabrałem spokoju psychicznego, że mi domku nie porwie... Rano szybkie śniadanie i w drogę. Zamysł był taki, że może coś się uda w Rowach kupić (wodę głównie, bo musiałem rozrobić isotonic), ale w całej swojej naiwności nie przewidziałem, iż to nie jest metropolia, nie ma tu galerii handlowej, a nawet biedronki. Ba! Nie ma nawet sklepu, który byłby czynny o jakiejś normalnej porze. Pierwszy otwierają o 15.00.  Chcąc nie chcąc mu...

27 grudnia 2014 #piaskiemwraka - mroźno, śnieżno, nie mam wody....

Obraz
#piaskiemwraka - wczoraj było zbyt "malinowo"i teraz trzeba nadrobić. Zaczyna się robić ciekawie, bo prognozy się sprawdzają i temperatura spada. Co prawda, w mrozie idzie się paradoksalnie łatwiej, ponieważ zmrożony piasek nie zapada się pod stopami, a niska temperatura nie zachęca do postojów, więc nie marnuje się na nie czasu... Tak na poważnie, to zakładałem, że na każde dwie godziny będę robił kwadrans przerwy, ale gdy policzyłem, że w całym dniu daje to niemal dwie godziny "na postojach", zrezygnowałem i teraz idę ile się da. A da się dużo, bo dziś zatrzymałem się dwa razy - jeden postój na zupkę, drugi na spotkanie ze Strażą Graniczną.  Dogonili mnie gdzieś na wysokości Rewala, z ciepłą herbatą i tak po prostu, by spytać, czy wszystko w porządku. Dobrze wiedzieć, że ktoś czuwa. Zresztą już do końca będę niemal codziennie odbierał od nich telefony. Tak po prostu, czy wszystko w porządku. Miło. Nieco później dzwonią reporterzy Teleekspressu ...

22 grudnia 2014 #piaskiemwraka - przygotowań kres

Obraz
#Piaskiemwraka - tak w zasadzie to chciałbym już iść... Praca, przygotowania, kończenie tematów i znów praca. Ile można się przygotowywać? Nawet treningi już zakończone. Jeszcze tylko najważniejsza wieczerza w roku i można się zbierać do wyjazdu.  Dziś ostatnie dopakowania, wysłanie zestawów na tzw. "przepaki", czyli miejsca, gdzie będę brał kolejną porcję wyżywienia, by nie nosić wszystkiego od startu. Jedna poszła do miłych Państwa z Jarosławca, którzy zaoferowali jakiś czas temu nocleg. Co prawda z noclegu nie skorzystam, ale poprosiłem o pomoc z uzupełnieniem zapasów. No i jak tu nie wierzyć, że nic nie jest dziełem przypadku. Akurat oni się odezwali i akurat na ich wysokości przydała się pomoc... Drugi "przepak" gdzieś na wysokości Władysławowa.  Dziś testowałem liofilizaty. Spodziewałem się czegoś mniej zjadliwego, ale nie jest źle. Pasta di Fungi jest całkiem znośna i co ważne nie zawiera wcale tak wiele chemii, jaką mogą się poszczycić błyskawiczne zu...